sny o Tobie
Piotr Żebrowski - odrobina snów szaleństwa, obsesji, pragnienia.
Kategorie: Wszystkie | sny
RSS
czwartek, 21 września 2006
Brak mi Ciebie... wiesz?

Brak mi Ciebie.. wiesz...?

Późne przedpołudnie, barak Twojej obecności jest szczególnie odczuwalny.

Włączam synchronizator fal alpha – program wyłączy się za 2 godziny, nastawiam iTunes na „pętlę” i kładę się wygodnie na materacu. Jeszcze tylko zapalić świecę i w drogę.

Zamykam oczy, obrazy napływają szybko jak bym opuszczając powieki zaciągał ekran na którym ktoś wyświetla już film. A może to tylko przegroda pomiędzy światami?

Widzę sufit mojego pokoju, niby ten sam lecz uzupełniony o kilka szczegółów. Kolor pomieszczenia, jakby zalewało go światło zachodzącego, krwisto czerwonego słońca. Jest półprzejrzysty, widać sunące chmury, skłębione obłoki gnane z zawrotna prędkością. Czuję że powoli oddzielam się od ciała. Delikatne migotanie na granicy postrzegania. Nagle sufit i chmury zwijają się w trąbę, niczym tornado z rozciągniętych elementów świata. Opuszczam ciało, powoli szybuję w stronę leja pochłaniającego coraz to nowe drobiny, liście, fragmenty snów.

Gwałtowne przyspieszenie i jestem. Ważne by sie nie przestraszyć uczucia spadania. Gdy nadejdzie strach, wrócę z wielkim dreszczem wprost do mojego pokoju. Wielu ludzi doświadcza uczucia spadania przy zasypianiu, gdy się przestraszą, wracają.

Jestem w przestrzeni spowitej mieszanina różowej mgły i granatowych obłoków, zupełnie nieprzenikniony świat bez kierunków i stron.

Wypowiadam Twoje imię.

Z mgły powolutku wyłania się błękitne, bezchmurne niebo, gałęzie drzew, zakątek na plaży, szum fal. Leżę na piasku w cieniu czuję zapach morza i wilgotnych krzaków opodal.

Rozglądam się, nigdy tutaj nie byłem, cóż... gdzieś musisz tu być.

Siedzisz samotna na kocyku, w dłoniach trzymasz książkę, pogrążona w swoich myślach patrzysz na morze. Podchodzę cichutko i dotykam Twoich ramion przesuwając dłonie wzdłuż aż do Twoich ramion splatając nasze palce. Całuję Twój kark i szepczę.

Brakowało Ci moich ramion, oto i one.

Obejmuję Cię i wtulam twarz w Twoje włosy całując płatek ucha.

Wtulasz się we mnie przesuwasz na moje kolana i obejmujesz. Blask Twych oczu, płakałaś? Zabieram smutek z Twych ust długim pocałunkiem.

Ciepło, delikatny szum fal, lekki wiatr, ptaki i absolutny spokój. Siedzimy objęci, rozmawiając o drobiazgach, wszystkich tych radościach i smuteczkach codzienności. Snując po raz setny plany na przyszłość, czy pamiętasz kiedy pierwszy raz rozmawialiśmy o wspólnej przyszłości?

Dłonie błądzące po ramionach, splatające się palce, dotyk, pocałunki, muśnięcia. Powoli świat przestaje istnieć. Pachniesz tak wspaniale, Twoje usta smakują niczym nieopisana rozkoszna potrawa. Pieszczę delikatnie kark, szyję, gładzę piersi. Czuję sutki sterczące pod bluzeczką. Jedną ręką odpinam biustonosz i obejmuje Twoje piersi. Pocałunki bez końca. Moje dłonie wędrują po Twoim ciele znajdując coraz to nowe miejsca sprawiające rozkosz. Wtulona, z zamkniętymi oczami, wyprężona, oddajesz sie pieszczotom. Pieszcząc językiem Twoje piersi gładzę kolana, rozchylasz uda, podążam dalej i dalej. Zdejmuję z Ciebie resztę bielizny, zostajesz w rozpiętej białej bluzce i długiej spódnicy.

Łapczywie ściągasz moją koszulkę, rozpinasz spodnie. Siedząc na mnie rozglądasz się niczym zając robiący stójkę. Nikogo nie ma, jesteśmy sami, tylko my.

Okryty Twoja spódnicą czuję jak bardzo mnie pragniesz. Złączeni w jedno pulsujemy wspólnym rytmem. Szum fal, Twoje słowa, krzyk niemal. Przyciągam Twoje usta, to znów odrzucam, trzymając mocno za biodra. Drapiesz, kąsasz, całujesz. Owijasz się, obejmujesz mnie ramionami, zaplatasz nogi. By już nigdy nie wypuścić, by wypić do ostatniej kropli.

Zmęczeni, szczęśliwi, patrzymy w bezchmurne niebo, wszystko jest takie proste i łatwe.

Samolot zostawia biały ślad. Dźwięk dziwny jakby z wnętrza mojej głowy.

Świat powoli traci ostrość, rozpływa się w oparach nieistnienia, czy to sen czy jawa.

Otwieram oczy.

Rytmiczny dźwięk końca programu połączony z „Burn” The Sisters of mercy.

Pora wykąpać się i iść do pracy.

13:54, piotr_z , sny
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 18 września 2006
Sen o Tobie

Jak opisać czułość?

Może tak.

Spacer, drogą przez skałki, na górę, tamnad urwiskiem, gdzie widać panoramę miasta. Idąc ścieżką podgórę trzymamy się za ręce, niczym para nastolatków.Rozmowy o niczym, różowe niebo i gwiazdy prześwitujące przestrzępko chmur.

Samolot, powoli sunie nad miastem.

Smugi mgły wypełzają z pomiędzy kamieniczek.Robi sie chłodniej.

Wtulasz sie w moje ramiona. I tak w objęciachpozwalasz się karmić pomarańczami. Twój śmiech takradosny. Zapach włosów, dotyk ciała. Wszystko tak wspanialeskomponowane, niczym koncert dla zmysłów. Obsmoktujesz mojepalce, ociekające sokiem. Delikatnie całuję Twoją szyję. Dłoniesplatają się i błądzą w delikatnym tańcu. Kolejny pocałunekwyżej i jeszcze jeden bliżej ucha. Delikatnie skubię ustamipłatek Twojego ucha. Wyciągasz szyję, dotykam czubkiem palcówbrzucha, oddychasz głęboko.

Usta spotykają się, zimny nosek zwilżonypocałunkiem, palce wędrują wyżej podziwiając krzywiznę bioder,piersi ramion.

Przewracasz mnie na trawę nie przestająccałować.

Pieszczę Cię delikatnie pocierając nabrzmiałesutki, drżysz cała wtulając się jeszcze bardziej.
Rozpinaszmoją koszulę. Zdejmuję Twoją bluzkę i obracamy się. CałujęTwoje ramiona systematycznie raz obok razu niemal smakując Cię.Dłonie splatają się i rozplatają w szaleńczym tańcu. Odchylaszgłowę wyprężona gdy całuję przesuwam językiem od lewej doprawej. Pieszczę delikatnie pępuszek rozpinając jednocześnietwoje spodnie. Zasypuję Cię pocałunkami dalej i dalej, głębiej imocniej.

Gwiazdy, miasto, samoloty, trawa, wszystkosplątane w jednym wirującym obrazie. Usta, oczy, smak Twojegociała, wszystko zapamiętane. Szybki oddech, palce zaciskające siena ramionach, piersiach, plecach...

Napięte, drapiące to znów czułe muśnięcia. Milion pocałunków, wyprężone ciała szukające siebie.

Objęcia, wtulenie, przeniknięcie tak ścisłe że stajemy się jednością. Jeden rytm współodczuwania. Patrzę na Ciebie, na twą rozkoszną minkę, widze jak oddychasz coraz szybciej. Wypinasz piersi w kolejnym spazmie rozkoszy. Całuję usta, oczy, nos, brodę, szyję.

Obracam cię na brzuch i czubkiem języka pieszczę wzdłuż kręgosłupa.

Znów jedność, szalona gwałtowna i delikatna zarazem. Deszcz potu kapie z mojego czoła, spływa po Twoich plecach. Unosisz się, pieszczę Twoje piersi odwzajemniam pocałunek. Znów upadamy w objęcia pościeli, tym razem systematycznie i powoli spleceni w jedno kłębowisko rąk u nóg. Kolejny krzyk rozkoszy, mięśnie napięte do granic możliwości i odprężenie.

Wtulasz się, obejmując moją szyję, nosek wtulasz w moją pierś. Czuję Twoją wilgoć na moim udzie, zasypiasz opleciona wokół mnie. Spokojna,bezpieczna. Gładzę Twoje włosy, głaszczę delikatnie pośladki.



..CDN
11:53, piotr_z , sny
Link Komentarze (1) »
niedziela, 17 września 2006
czas... nie istnieje

:-* w lewe oczko i :-* w prawe oczko a teraz w jakim kierunku sie udać? może długo w usta tak to chyba dobry kierunek brodę szyję zasypana pocałunkami ramiona drżące lekko z rozkoszy czubki palców delikatnie wędrują po twoim ciele zahaczając o sterczące sutki bawię się nimi muskając opuszkami palców pieszczę szyje pocałunkami czasem powracając do ust druga dłonią bladze po brzuszku biodrach zataczam kręgi wokół pępuszka stale nie przestając pieścić piersi całować szyi karku wypinasz lekko pupę reagując na mój dotyk.

Pieszczę Twoje uda delikatnie wędrując aż do pośladków i ponownie w dół, tym razem niżej. Drżysz, rozchylasz uda wtulając się w moje ciało.

Rozchylam Twoje płatki palce zagłębiają się w rozkosznej miękkości. Pocałunki, ramiona, szyja, usta. Delikatne skubnięcia sutków, i drżący dotyk powolutku przesuwający się do tyłu i głębiej.

Raz po raz prężysz się i wtulasz. Oddalasz i przyciskasz. Oplatasz mnie ramionami, otulasz udami.

Jedność w dwóch ciałach, jednym organizmie. Dźwięki, szepty, westchnienia, zapach miłości. Krzyk niemal do utraty zmysłów i jeszcze dalej. Więcej i więcej. Ile to już trwa? Tylko 7 minut? Godzina minęła? Nieistotne, czas nie ma znaczenia, w takich chwilach pragniesz by czas przestał istnieć i staje się tak. Zasypiasz opleciona na moich ramionach. A ja nadal gładzę Twoje włosy. Śpij słodko kochanie.

21:51, piotr_z , sny
Link Dodaj komentarz »
| < Luty 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29        
Ostatnie wpisy
  • Brak mi Ciebie... wiesz?
  • Sen o Tobie
  • czas... nie istnieje
Zakładki:
Prywatne
Strzępki nierzeczywistości
Call me! web stats stat24.com
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog